Zostałyśmy z Martyną same. Poszłyśmy do kina na premierę Word War Z (zombie wyskakujące z zaskoczenia i szczękające zębami, na co salka reagowała śmiechem i nie dało się bać...) Wujkowie wyjechali. Oto nasz obiad i spacer po rozkopanej Piotrkowskiej:
Najlepsze pączki z Hortexu na świecie!!
bandanka- no name
naszyjnik- MAXNINA.
koszulka- H&M
spodnie- sh
torebka- sh+DIY
skarpetki- Primark
trampki- Converse
mmmm, zjadłabym takie coś <3
OdpowiedzUsuńswietne zdjecia ;D mniam :D
OdpowiedzUsuńMusze sprobowac tych pączkow ;) smakowicie wyglada! Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)
OdpowiedzUsuńO kurcze tak ją rozkopali i to w wakacje ? A jedzonko wygląda bardzo smacznie :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie jedzenie! ♥
OdpowiedzUsuńJadłabym. :D
OdpowiedzUsuńŁadnie wyglądasz. :)
polecam dania hortex stimeria bardzo smaczne :)
OdpowiedzUsuńNo, wyglądają kusząco te pączki... :D
OdpowiedzUsuńale bym zjadla taki obiad ;DDD
OdpowiedzUsuńpączuś musi być:) fajna koszulka
OdpowiedzUsuńThe food seems really yummy! And I really like your top! :D
OdpowiedzUsuńGoogle + / Twitter / Bloglovin
with love, Cassandra xx
http://backtofive.blogspot.com
Mmmm pyszne jedzonko :D.
OdpowiedzUsuńAle super wygląda obiadek ;)
OdpowiedzUsuńŚwietnie wyglądasz !
pączek <3
OdpowiedzUsuń