czwartek, 1 sierpnia 2013

Dzień 3 w Łodzi.

Zostałyśmy z Martyną same. Poszłyśmy do kina na premierę Word War Z (zombie wyskakujące z zaskoczenia i szczękające zębami, na co salka reagowała śmiechem i nie dało się bać...) Wujkowie wyjechali. Oto nasz obiad i spacer po rozkopanej Piotrkowskiej: 







Najlepsze pączki z Hortexu na świecie!!

bandanka- no name
naszyjnik- MAXNINA.
koszulka- H&M
spodnie- sh
torebka- sh+DIY
skarpetki- Primark
trampki- Converse

14 komentarzy:

  1. mmmm, zjadłabym takie coś <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze sprobowac tych pączkow ;) smakowicie wyglada! Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurcze tak ją rozkopali i to w wakacje ? A jedzonko wygląda bardzo smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie jedzenie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jadłabym. :D
    Ładnie wyglądasz. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. polecam dania hortex stimeria bardzo smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, wyglądają kusząco te pączki... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. pączuś musi być:) fajna koszulka

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale super wygląda obiadek ;)
    Świetnie wyglądasz !

    OdpowiedzUsuń